„Czerwony szlak rowerowy Gościniec Niborski”

Ślad trasy na Strava: https://www.strava.com/routes/11303976

Plik GPX do ściągnięcia: mapawarmii.pl

Trasa Nidzica – Bartąg, stan na grudzień 2017.

 

O wielkiej historii traktu i jego znaczeniu pokrótce możecie przeczytać we wpisie Pana Andrzeja Małyszko z Rusi, warto bo to jeden z nielicznych średniowiecznych szlaków wędrownych i tę historię naprawdę można poczuć. Ten opis znajdziecie na stronie gminy Olsztynek www.olsztynek.pl. Trasa rowerowego szlaku oznakowanego kolorem czerwonym została opracowana i wytyczona w terenie przez warmińsko-mazurski oddział PTTK w 2010 roku, siłą rzeczy opis jego przebiegu warto jest odświeżyć. Oznakowanie szlaku jest w większości odcinków jest dobrze widoczne, czasem jednak prowadzone prace leśne utrudniają nawigację, a znaki na drzewach widoczne są co dobrych kilkaset metrów, raz czy dwa znikając na dłużej. Warto przed wycieczką zaopatrzyć się w ślad GPS i pobrać go na telefon, znajdziecie go na mapawarmii.pl. Mi udało się tylko raz na krótkim odcinku „zagubić” szlak jadąc równoległym, żółtym szlakiem (o tym później), ale generalnie zgubić się trudno, oczywiście mając naładowane baterie w telefonie lub tradycyjną mapę w dobrej podziałce.

 

Przebieg czerwonego szlaku rowerowego Gościniec Niborski

Przebieg czerwonego szlaku rowerowego Gościniec Niborski

 

Grudzień to generalnie średnio dobry moment na odkrywanie uroków przyrody z wysokości rowerowego siodełka. Są jednak tacy, którym ani temperatura, ani błoto nie straszne. Wybierając się na Gościniec Niborski warto zaopatrzyć się w rower typu MTB, ewentualnie jakiś uterenowiony rower miejski. Drogi leśne są na długich odcinkach porządnie utwardzone, ale biegną też po terenie piaszczystym, a postępująca zrywka drewna zamienia je w naprawdę nieprzyjemne doświadczenie nawet na rowerze z kołami typu fat-bike. Pokonując gościniec po obfitych deszczach konieczna będzie wizyta na myjni.

Właściwy szlak zaczyna się (lub kończy) w Bartągu, przy drodze łączącej go z równie bogatą historycznie Rusią. Drugi jego koniec znajduje się w Napiwodzie, i to tam, od mazurskiej, południowej strony rozpocząłem jego przejazd. Do Napiwody prawdziwy rowerowy diehard dojedzie własnymi siłami, ja jednak skorzystałem z wygody pociągu. Nasz ukochany przewoźnik postanowił zimą nie dołączać do składu wagonów z przedziałem rowerowym (jednocześnie bez problemu sprzedając bilety na ten spory nadbagaż), jednak kierownik pociągu szybko skierował mnie do ostatnich drzwi ostatniego wagonu. Tu nikomu nie przeszkadzałem w podróży i śmiało okupowałem wejście do toalety. Udawając że nie widzę litości we wzroku podróżnych siedzących w ciepłych (tym razem) przedziałach, po wysiadce w Nidzicy radośnie uzbroiłem stalowego rumaka we wszystkie wodotryski (czytaj rejestrator gps, telefon z mapą i lampki – bezpieczeństwo przede wszystkim).

 

Niedługo świt, nie pada, nie wieje, nic tylko ruszać na szlak

Niedługo świt, nie pada, nie wieje, nic tylko ruszać na szlak

 

W Nidzicy zgubić się nie można, ale parę razy zakręcić wokół własnej osi i owszem. Dworzec PKP żegnałem biegnącą na wprost ulicą Kościuszki, chętni na zwiedzanie mogą zaliczyć jeszcze wyłaniający się na wprost nidzicki zamek krzyżacki. Odbiłem w lewo w ulicę 1 Maja i tu już oficjalnie mogłem rozpocząć zabawy w błocie. Przebudowa tej wylotówki trwa w najlepsze, a nidziczanom i upartym turystom pozostaje slalom między kałużami, obok tragicznie zabezpieczonego terenu budowy. Wyrazy współczucia dla mieszkańców, takie widoki to niestety smutny standard, także w Olsztynie. Pozostaje mieć nadzieję że w 2018 wyjechać z Nidzicy będziemy mogli pięknym, gładkim asfaltem, może nawet uraczą nas ścieżką rowerową?

 

Nidzica, ulica 1 Maja. W grudniu 2017 - wykopki

Nidzica, ulica 1 Maja. W grudniu 2017 – wykopki

 

Do Napiwody prowadzi wojewódzka droga nr 545, dalej biegnąca do Jedwabna. Za nowym kościołem i mostkiem skręcam w lewo w kierunku Radomina, a po kilkuset metrach znajduję się w „tym” miejscu. Początek. Lub koniec. Nie wygląda ani na jedno, ani na drugie, bo to zwykła odnoga osiedlowej gruntówki z nowo budowanymi domkami, jednak już po kilkunastu metrach widoczne jest pierwsze oznaczenie czerwonego szlaku. Bez mapy z zaznaczoną trasą jednak ani rusz, brak tu wskazówek, tu nie ma ułatwień dla ”niedzielnych”.

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Jedzie się jednak bardzo przyjemnie, szeroką i twardą drogą rzadko uczęszczaną przez samochody. Podziwiać można piękny sosnowy las, kilometry mijają szybko, a spotkać można też prawdziwie magiczne postaci. Jestem prawie pewien, że wśród strzelistych i stojących na baczność ramuckich sosen jest jeden drzewiec. Bo jakim cudem widoczny już z daleka, poskręcany jak japońskie bonsai sosnowy starzec miałby nie być jednym z tolkienowskich entów? A jest ich na tym gościńcu więcej, zupełnie jak w lesie Fangorn.

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Przecinam asfalt biegnący w stronę Łyny, a po lewej stronie mijam rezerwat jeziora Orłowo Małe. Utwardzona wcześniej droga zmienia się w coraz bardziej piaszczystą, w grudniu błotnistą leśną ścieżkę, dalej ciężki sprzęt drwali ten stan jeszcze pogarsza. Oznakowanie staje się rzadsze, co wkrótce zaowocowało moją jedyną tego dnia pomyłką. Nie wiem w którym dokładnie miejscu, bo rozjazdów rozrytych ciągnikami podczas zrywki drewna jest tu kilka, ale zbyt wcześnie odbijam w lewo zjeżdżając w dół nad brzeg jeziora Zdręczno. Biegnie tędy rzadko uczęszczany, ale zaskakująco dobrze oznakowany szlak żółty, który na szczęście jest równoległy do „mojego” czerwonego i po kilku kilometrach się z nim łączy. Ten krótki wypad z trasy gościńca pozwala jednak obejrzeć brzegi jeziora, bardzo ciekawy teren, choć trudniejszy do przejechania.

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Po wdrapaniu się na szlak, dalej jedziemy znów szerokim leśnym duktem, który aż do Kurek biegnie wspólnie z trasą europejskiego długodystansowego szlaku pieszego E11 z Hagi na Litwę (a w planach dalej do Rosji, trasa na www.traildino.com). Tak dojeżdżamy do historycznej granicy Warmii, miejsca gdzie Marózka łączy się z wypływającą z jeziora Kiernoz Wielki Łyną. O tych dwóch rzekach warto poczytać na blogu Piotra Karkoszki: petrelpiotr.blogspot.com, to zresztą najciekawszy i największy zbiór informacji o warmińskiej przyrodzie, świetnie opisany, udokumentowany i okraszony pięknymi fotografiami. Nic tylko czytać!

 

This slideshow requires JavaScript.

 

W Kurkach zwiedzić można kościół pw. Św. Maksymiliana Kolbe z 1753 roku, można też zjeść świeżą rybę. Mnie jednak ciągnęło na szlak, a temperatura nie zachęcała do zbyt długich postojów. Drogą krajową nr 58 przejechałem kilkaset metrów w stronę Olsztynka, minąłem most i piękne widoki na Kiernoz, i skręciłem w prawo kierując się w stronę Orzechowa. Tu szlak jest dość dobrze oznakowany, jednak droga jest mocno piaszczysta i rozjeżdżona przez samochody, to skutecznie spowalnia jazdę. Po pokonaniu kilku kilometrów docieram do dobrze utrzymanego parkingu leśnego przy którym gmina Stawiguda postawiła też tablicę informacyjną dotyczącą Gościńca. Dalsza droga wchodziła w skład rządowych włości ośrodka w Łańsku, i na potrzeby czarnej Wołgi jest porządnie wyasfaltowana, choć ząb czasu wyraźnie odcisnął już swój ślad. Jedzie się jednak znacznie szybciej, oznakowanie tutaj jest wspólne z zieloną trasą rowerową gminy Stawiguda, więc zgubić się nie sposób. Zanim zielony szlak odbije w prawo, a gościniec w lewo, spotkamy jeszcze przepięknie położony, rozłożysty grab. Kuzyn drzewca?

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Koniec asfaltu, znów błoto. Przecinam na wprost asfaltową drogę łączącą DK 51 z Łańskiem i znów wlokę się wśród śladów ciężkiego leśnego sprzętu. Zanim wyjadę na drogę stanowiącą naturalną granicę między lasem, a polami uprawnymi Gągławek, przejeżdżam jeszcze przez drewnianą furtę w płocie, też z oznaczeniami szlaku. Dalej rozpoczynają się powoli zabudowania i związane z nimi problemy. Największym jest chyba dbający o prywatność mieszkaniec ulicy Granicznej, tu czerwony szlak gościńca trzeba wygodnie objechać nową polną drogą, bo stara trasa została skutecznie zablokowana dość solidnym szlabanem. Wolnoć Tomku…

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Wkrótce wyjeżdżam ze starej puszczy, odwracam się jeszcze z aparatem, bo akurat wyszło słońce i z niknącej w ciemnym lesie, poskręcanej drogi zrobił się całkiem miły kadr. Dalej już tylko Bartąg, żeby nie było jednak zbyt łatwo – jest rok 2017, Bartąg żyje budowaną właśnie tuż obok południową obwodnicą Olsztyna. Budowany przy towarzyszących kontrowersjach most nad Łyną, przy drodze Bartąg – Ruś zaburzył niestety historyczny bieg gościńca, który kończy się nieco dalej. Dziś jednak konieczny jest objazd tymczasową drogą i wcześniejszy wjazd na asfalt, jak przebiegać będzie Gościniec Niborski po ukończeniu prac trudno przewidzieć, wygląda na to że jego początek będzie miał teraz miejsce właśnie po wschodniej stronie obwodnicy.

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Podsumowując, trasa z Nidzicy do wjazdu do Olsztyna to 51 kilometrów, z czego właściwy, oznakowany przez PTTK czerwony szlak rowerowy z Napiwody do Bartąga ma długość 35,7 km. Sugerowany przez Stravę czas przejazdu 2 godziny i 15 minut okazał się zbyt krótki, choć pewnie przerwy na dokumentację fotograficzną i moje słabe tempo jazdy na czołgowych oponach skutecznie wydłużyły ten czas. Błoto na leśnych, najbardziej luźnych fragmentach ścieżki latem zastąpi sypki piasek, więc tu prędkość się znacząco nie poprawi. Przejazd szlakiem zajął mi 2 godziny i 50 minut.

 

Piotr Wyrzykowski na rowerze Marin Pine Mountain (mocno ogumiony semi fat-bike na stalowej, sztywnej ramie), 3 grudnia 2017 roku.

 

Dostępne źródła:

Opis na www.szlaki.mazury.pl (strona warmińsko-mazurskiego oddziału PTTK):

http://www.szlaki.mazury.pl/Olsztyn-Stary-Dwor-Bartag-jez-anskie-Kurki-Napi…/szlak-78

Opis na www.visit.olsztyn.eu:

http://www.visit.olsztyn.eu/tour/83/szlak-rowerowy-gosciniec-niborski

 

Więcej szlaków rowerowych na mapawarmii.pl

4 comments on “Czerwony szlak rowerowy Gościniec Niborski

  • Jest jeszcze jedna odnoga tego gościńca – Trakt Biskupi, który wiódł z Warszawy przez Pułtusk, Przasnysz, Chorzele, Jedwabno, Dłużek, Bałdy, Butryny, Przykop, Ruś. W Bałdach uroczyście witano biskupów obejmujących diecezję warmińską z królewskiego nadania, w Butrynach było nabożeństwo, hulanki i swawole odbywały się w butryńskiej i przykopskiej karczmie. Tym szlakiem przerzucano też broń powstańcom styczniowym.

  • Piotrze zgadza się, zdaje się że oba krzyżują się na granicy Warmii w Kurkach. Nie jest to ściśle szlak turystyczny, przynajmniej nie oznaczony, ale z uwagi na wagę spróbuję i jego objechać, obfotografować i napisać co nieco. Oczywiście trochę to potrwa, ale jak to się ma do wieku tych szlaków 🙂

  • Świetna relacja 🙂 dla mnie tym bardziej ciekawa gdyż część szlaku kiedyś sama zaliczyłam.
    Wolałabym mimo wszystko wybrać się tam w suchej porze roku z odrobiną zieleni lub pięknem złotej jesieni. Zima w świeżym puchu lub z szadzią byłaby wyzwaniem chociaż zdjęcia mogłyby zachwycać. Na pewno warto jeśli mamy taką możliwość może nie całość za jednym razem ale zaplanować krótszy odcinek.

    • Szlak jest zdecydowanie łatwiej dostępny odcinkami, np. z drogi do Łańska czy z Kurek koło Orzechowa. Las jest przepiękny o każdej porze roku, no ale wiadomo, przyjemniej byłoby w cieple i bez błota, w dodatku przy słońcu. Mi poświeciło tylko parę razy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *