Skansen nocą, czyli droga mleczna nad Olsztynkiem

Ostatnie dni 2015 roku były bardzo pogodne, w całym kraju przez wiele dni utrzymywał się wyż, było mroźno, ale na niebie nie pojawiały się żadne chmury. Do tego słońce zachodziło o 15:27, a księżyc wschodził późno, dopiero o 21:28. Dla każdego, kto lubi spoglądać w gwiazdy oznaczało to jedno – doskonałe warunki do obserwacji i fotografowania. Do olsztyneckiego skansenu miałem wrócić już od dawna, teraz nadarzyła się ku temu okazja. Zaprzyjaźniony Bartek uprzedził zaprzyjaźnioną Dyrekcję, która to uprzedziła zupełnie niezaprzyjaźnionego ochroniarza, i tak zupełnie legalnie mogłem razem z Marcinem Kierulem z olsztyńskiego magistratu wejść „na obiekt” i zacząć fotografować. I marznąć.

Podstawowym problemem dla nocnego fotografa krajobrazu jest zanieczyszczenie świetlne (no chyba że w Krakowie, wtedy jeszcze smog). Nie inaczej jest w skansenie, pobliski Olsztynek świeci mocno, a pracę utrudniają świecące we wszystkie strony lampy sodowe. Trzeba mocno się starać, żeby nie umieścić ich w kadrze, gwarantują żółto-pomarańczową barwę i przepalenia. Mimo wszystko warto próbować, trudno o miejsce tak gęsto upakowane ciekawymi obiektami drewnianej architektury, które można wkomponować w ujęcie nocnego nieba.

This slideshow requires JavaScript.

Sama technika, bo wiele osób pytało jak uwiecznić gwieździste, pogodne niebo, jest dość prosta, zacząć można bez wyrafinowanego sprzętu, choć oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, krzywa rozwoju w tym przypadku jest dość stroma. Do pojedynczego zdjęcia nocnego nieba potrzebny jest aparat z akceptowalnym poziomem szumów na wysokim ISO, od 1600 w księżycową, do 3200 w zupełnie czarną noc. Potrzebny jest też oczywiście obiektyw szerokokątny, jak najjaśniejszy. Doskonałymi wyborami są manualne Samyang/Falcon – 14mm f/2.8 oraz 24mm f/1.4. Manualnie ustawiamy czas ekspozycji na 30 sekund (lub zgodnie z zasadą 600, dzieląc 600 przez ogniskową obiektywu), ISO (j.w.) oraz otwieramy przysłonę. I nie zapominamy, a mi się zdarza, o ręcznym wyostrzeniu na „nieskończoność”. Niektóre obiektywy nie mają podziałki, warto więc samemu wcześniej poznać swój „słoik” i wiedzieć w której pozycji ustawić pierścień ostrości. To wszystko, kadrujemy „w ciemno”, poprawiamy, przestawiamy, zajmuje to sporo czasu i można w ten sposób nieźle odmrozić palce.

Chałupa z Burdajn

Moje fotografie to panoramy, choć w tym przypadku pionowe. Oznacza to tylko tyle, że każda z nich została „złożona” w Photoshopie z kilku, od 5 do 8 ujęć zachowując te same nastawy ekspozycji, przesuwając w miarę możliwości równomiernie obiektyw w górę. Po co? Żeby na jednej fotografii móc ująć całą drogę mleczną, jaką widzimy na niebie. Żaden obiektyw, nawet „rybie oko” nie obejmie takiego dużego planu. Obejmie mniejszy, dodatkowo zniekształcając mocno narożniki fotografii. Wertykalne panoramy wykorzystują pełną szerokość obiektywu 14mm, kilkukrotnie wędrując kadrem w górę. Widzimy więc praktycznie całe widoczne nad głową niebo, do tego stopnia że sylwetki drzew widoczne na górze kadru, to drzewa będące za mną w momencie, gdy fotografowałem, to już przeciwległy horyzont.

Piotr Wyrzykowski

 

2 comments on “Skansen nocą, czyli droga mleczna nad Olsztynkiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *